Losowe zdjęcie


Ostatnie komentarze
Data: 08.09.2010 09:14:20
proponuję zintensyfikować wycinkę lasów! więcej wycinać, mniej sadzić. I wreszcie będzie Milówka miała atrakcję turystyczno-edukacyjną.
Autor: buteusz tutor
Data: 08.09.2010 09:05:48
a kto odpowiada za to, że droga, którą dawniej nawet ciężary jeździły jest dziś nieprzejezdna? los drogi taki jak i wszystkiego w tej gminie, co nie jest w sąs (...)
Autor: buteusz tutor
Data: 08.09.2010 09:02:25
przeca by se buty pobrudził! co ty sobie myślisz, że będzie sołtys czystość butów ryzykował? A jak znajdzie jakiegoś fotografa z blueboxem, to nawet nie będzie (...)
Autor: buteusz tutor
Data: 07.09.2010 20:29:13
nie wiecie co dzieje sie z naszym sołtysem jakoś nie widac go kolo boiska ani też na osuwisku w prusowie napewno będzie w Kronice klęcząc na kolanach nad zabra (...)
Autor: milówkowy
Data: 07.09.2010 10:32:24
ze smutkiem muszę przyznać, że to może być dopiero początek- deszczy, z czasem będzie więcej, lasów mniej...
Autor: buteusz tutor


Historia

 

Rys historyczny Żywiecczyzny od średniowiecza do II wojny światowej

 

 Pierwsza wzmianka o Żywcu pochodzi z roku 1308 i znajdujemy ją w spisie świętopietrza Diecezji Krakowskiej. Prawdopodobnie już w tym okresie miasto posiadało prawa miejskie. Szacuje się, że w tym okresie miasto liczyło ok. 500 mieszkańców. Podstawowym zajęciem mieszkańców było rolnictwo i pasterstwo. Znajduje to potwierdzenie w Dziejopisie Żywieckim, w którym czytamy: „ Albowiem z tego świni pasienia tego miasta osada się stała, gdy wypleniwszy miejsce gdzie Stary Żywiec stoi , siedliska swoje tylko na lato samo, a zwłaszcza pod jesień, dla skłonienia się od deszczów i zawierania na noc świni zasadzili”. W średniowieczu Żywiecczyzna była częścią księstwa oświęcimskiego. Kazimierz Jagiellończyk kupił księstwo oświęcimskie od księcia Janusza w 1457 roku. Z tego terenu przekazał we władanie ziemię żywiecką Piotrowi Komorowskiemu. Wkrótce też zostaje wydzielona jako osobna jednostka administracyjna. Od roku 1678 ziemie te były we władaniu rodziny Wielopolskich aż do 1838 roku, kiedy to Adam Wielopolski sprzedał je Habsburgom.

 

  Na wsi żywieckiej wykształcił się typ gospodarki rolniczo - hodowlanej z typowo zachowanym jeszcze nieźle w XX w. sezonowym pasterstwem górskim ( wypas owiec i bydła na halach). Do tradycyjnych zajęć ludności należał także wyrąb drzewa w lasach i rzemiosło drzewne. Małe karłowate gospodarstwa, które nie były w stanie wyżywić zwiększających się rodzin, zmuszały do emigracji wielu górali. Popularnym kierunkiem za chlebem stała się w okresie międzywojennym Ameryka. Miasto Żywiec było ośrodkiem lokalnego handlu i ośrodkiem cechowego rzemiosła dla całego regionu. Na wsiach popularne były targi na których można było zaopatrzyć się w najpotrzebniejsze artykuły lub np. kupić konia lub krowę. Transakcje taką często zawierano w karczmach przy obfitej ilości wódki. Targ był swego rodzaju lokalnym świętem. Zjeżdżała sie okoliczna ludność, przyjeżdżali handlarze nieraz z odległych miast. Była to okazja do rozmów za znajomymi, a także zaczerpnięcia najnowszych informacji. Tutejsi górale mieli swoje specyficzne zwyczaje. Kobiety same nie mogły chodzić do karczmy chyba, że w towarzystwie mężczyzn. Syn musiał słuchać ojca i jego zdanie było najważniejsze. Do dzisiaj kultywowane są niektóre zwyczaje jak np. „Dziady żywieckie”, „Wawrzyńcowe chudy”. Plagą wsi żywieckiej było pijaństwo. Ludwik de Laveaux właściciel wsi Rycerka, tak pisał o swoich podopiecznych: „Życie tych ludzi przy tak zdrowym powietrzu i wybornej wodzie dochodziłoby do bajecznej starości, gdyby go zbytecznem używaniem napojów nie rujnowali; ale niedorosłe dzieci chodzą z rodzicami po karczmach i już kwiat życia zatruwają. Chłopiec 10 lub 12stoletni wypije sumiennie kwaterkę tęgiej wódki, a starsi to już bez sumienia piją.

 

  W XIX wieku zaczynają powstawać pierwsze większe zakłady przemysłowe na tym terenie. W 1833 roku w Żywcu na prawym brzegu Soły powstała fabryka papieru która na swe potrzeby czerpała surowce z okolicznych lasów. Kilka lat później powstały dwie huty na terenie Żywiecczyzny. Pierwsza z nich w Węgierskiej Górce, druga Huta Fryderyka w Sporyszu (dzisiejszej dzielnicy Żywca). W nich to prace znalazła spora liczba cudzoziemców, która osiedliła się na tym terenie. W Złatnej k. Rajczy powstała huta szkła działająca na potrzeby okolicznych wsi. Jednak jak się miało później okazać najsłynniejszy zakład powstał w 1856 roku. Mowa tu oczywiście o browarze arcyksiążęcym w Żywcu. Dzięki staraniom Habsburgów w 1878 roku powstała linia kolejowa na trasie Żywiec – Bielsko. W 1884 r. otwarto połączenie Żywiec – Nowy Sącz oraz Żywiec – ?adca, co połączyło Żywiec z siecią kolei węgierskich. Stacja kolejowa Żywiec otrzymała nazwę Saybusch, co świadczy o germanizacyjnym zapędzie zaborców. Otwarcie linii kolejowej jak również powstanie licznych drobnych zakładów stworzyło szansę na znalezienie pracy dla licznych mieszkańców przeludnionych wsi żywieckich. Głównymi miastami, w których szukano pracy, było Bielsko i oczywiście Żywiec, popularnym kierunkiem był także Śląsk.

 

  Silne dążenia niepodległościowe rozbudziła pod koniec XIX i początkach XX wieku patriotyczna kadra nauczycieli ludowych oraz liczne organizacje społeczne m.in. Towarzystwo Szkoły Ludowej, Sokół, harcerstwo, Strzelec i inne. Żywa pamięć mieszkańców o niepodległości i o chlubnych czynach przodków ratujących króla Jana Kazimierza przed pościgiem szwedzkim, wyzwalała silne pragnienie wolności. W roku 1914 z Żywiecczyzny wyruszyło „ z górą 1000 ochotników” do tworzących się wówczas Legionów Piłsudskiego. Taką to informacje znajdujemy na tablicy wmurowanej w zabytkową dzwonnicę w Rynku żywieckim.

 

  Wyzwolenie Żywiecczyzny nastąpiło 30 października 1918 roku, kiedy to Jan Seeman członek Tajnej Organizacji Wojskowej wraz z uczniami wyższych klas Szkoły Realnej w Żywcu rozbroił magistrackich wartowników. Dzień później rozbrojono 150 osobową kompanię piechoty, która nie stawiała większego oporu. Wkrótce też kompania przekazała broń , amunicję, rynsztunek i pieniądze rządowe w ręce kapitana Kwiecińskiego. Nastała wolność po 146 latach oczekiwania.

 

  Po I wojnie światowej powiat żywiecki składał się z 10 gmin zbiorowych z siedzibami w Cięcinie, Gilowicach, Jeleśni, Łodygowicach, Milówce, Rajczy, Ślemieniu, Sporyszu, Stryszawie i Zabłociu. W skład powiatu wchodziły także dwa miasta Sucha i Żywiec.

 

  Pierwszy spis powszechny odbył się 30 września 1921 roku. Na jego podstawie obliczono liczbę ludności na Żywiecczyźnie na 109 847 mieszkańców. Liczba kobiet wynosiła 58 653, a mężczyzn 51 189. W miastach mieszkało 10 471 ludzi, a na wsi 99 376; co daje 90 procentowy udział mieszkańców wsi w ogólnej liczbie mieszkańców. Administracyjne powiat żywiecki dzielił się na dwie gminy miejskie i 68 gmin wiejskich . Doliczono się 17 805 budynków na wsi z przeznaczeniem na mieszkanie i 1379 w miastach; prócz tego zanotowano w rubryce „inne zamieszkałe” 20 w mieście i 34 na wsi.

 


Struktura wyznaniowa
:

    Wyznanie Ilość osób w  %:

    - Rzymsko- katolickie                107 658  -  98%

    -  Mojżeszowe                                  1904  -  1,73

    - Ewangelickie                                   208   -  0,19

    - Grecko - katolickie                            61  -   0,06

    - Inne                                                    16  -   0,02

      Ogółem                                     109 847      100

 

  Podczas spisu powszechnego 109034 mieszkańców zadeklarowało narodowość polską, 24 rusińską, 513 niemiecką, żydowską 235, białoruską 3, rosyjską 5, czeską 16, a inną słowiańską 6. ( 99,2 % Polaków, 0,5 % Niemców, 0,2 % Żydów, reszta inne.). Największymi miejscowościami regionu były Żywiec ( 5320 mieszkańców), Sucha (5151), Stryszawa ( 3888), Milówka ( 2585), Koszarawa ( 2472), Łodygowice ( 2992), Radziechowy ( 3418), Ujsoły ( 4457), Kamesznica ( 3031). Podczas drugiego powszechnego spisu ludności z 1931 roku powiat żywiecki zamieszkiwało 130,9 tys. mieszkańców, co daje w przybliżeniu 114 mieszkańców na km². Czyli w przeciągu 10 lat o 20 tys. osób wzrosła liczba mieszkańców. Wedle danych z 1931 roku na 100 kobiet przypadało 109,9 mężczyzn. W dwóch miastach powiatu zamieszkiwało ok. 38 tysięcy mieszkańców, a na wsiach ok 115 tys. Wysoki był poziom analfabetyzmu. Spis podaje, że 22023 osób, nie umiało pisać i czytać. Sporo trudności stwarza analiza struktury zawodowej. Trudno jest ocenić, ile osób pracowało w rolnictwie. Pewne jest to, że spora ilość osób często łączyła pracę zawodową z pracą rolniczą. Blisko 90 tysięcy osób związanych było z rolnictwem. W tej liczbie podaje sie również liczbę dzieci, starców i inwalidów. Z działalności pozarolniczej żyło 20181 osób. Byli to pracownicy czynni zawodowo.


 

 Na cały powiat tylko 249 osób posiadało wykształcenie wyższe, a tylko 55 tysięcy z 85 mogło pochwalić się posiadaniem jakiegokolwiek wykształcenia.

 Nowy podział administracyjny wprowadziła ustawa rządowa z 1934 roku. Uchyliła ona starą organizację władz miejskich. Miastom do 10.000 mieszkańców, takim jak Żywiec, polecono system jednokomórkowej organizacji urzędu miejskiego i podział pracy analogiczny do większych urzędów gminnych.


 
Pomimo licznych inwestycji jak m.in. budowa zapory w Porąbce, podstawowym zajęciem ludności pozostało rolnictwo. Karłowate gospodarstwa górskie zapewniały skromne przeżycie, a w latach suszy powodowały głód. Tuż przed wielkim kryzysem w 1929 roku we wszystkich żywieckich zakładach zatrudnionych było ponad tysiąc ludzi. Żywiecka Fabryka Papieru zatrudniała już w tym okresie 613 osób.

 W okresie międzywojennym Żywiecczyzna stała się bardzo cenionym terenem turystyczno – wypoczynkowym. Zwardoń po Zakopanym był drugą największą bazą sportów zimowych. Popularna były wędrówki górskie, przy stale poprawiającej się bazie noclegowej. Wielki w tym udział miało Polskie Towarzystwo Tatrzańskie i Towarzystwo Miłośników Ziemi Żywieckiej. Jedno z pierwszy schronisk górskich w tym regionie powstało w 1929 roku na Hali Miziowej. W 1934 roku otwarto schronisko na Wielkiej Raczy, rok później na Przegibku. Niemcy z organizacji „Beskidenverein” mieli swoje schronisko na Hali Lipowskiej założone w 1931 roku, (założone bez zgody władz polskich).

 

 Ostatnie lata przed wybuchem drugiej wojny światowej upłynęły na Żywiecczyźnie w dosyć nerwowej atmosferze. Zajęcie bliskiego Zaolzia, które władze Polskie przedstawiały jako wielki sukces dyplomacji, nikogo tutaj nie cieszyło. W przededniu wybuchu wojny rozwinęła swoja działalność mniejszość niemiecka z jej organizatorem inżynierem austriackim Rudolfem Wiesnerem. On to założył pierwszą niemiecką partię na Podbeskidziu, a w 1935 roku z nominacji prezydenta Mościckiego znalazł się w senacie. Jego wystąpienia stawały się coraz bardziej antypolskie. Nastroje wojenne pobudzały jego popleczników do przejęcia władzy po wstąpieniu armii niemieckiej. Na Hali Lipowskiej, gdzie kierownikiem był Gustaw Pustelnik, organizowano szkolenia szpiegowskie i sabotażowe dla ludności niemieckiej. Niemcy opanowali ważniejsze stanowiska w zakładach przemysłowych, w administracji państwowej i polskich organizacjach. Nad całością działań Niemców czuwała Jungdeutsche Partei z siedzibą w Bielsku. Całość zakonspirowanej organizacji zwykło określa się mianem V Kolumny.

 

  Groźba wojny z Niemcami stawała się coraz bardziej realna a zatargi z Czechosłowacją wcale nie dodawały otuchy. W Żywcu powstał Komitet Ziemi Żywieckiej dla Dozbrojenia Armii. Rozpoczęła się powszechna zbiórka funduszów na zakup uzbrojenia. Na wiosnę 1939 roku na żywieckim rynku miała miejsce uroczystość przekazania Pułkowi Strzelców Podhalańskich trzech ciężkich karabinów maszynowych. Dwa z nich ufundował Karol Habsburg, trzeci pochodził ze składki zorganizowanej przez mieszkańców Żywca. Karol Habsburg przekazał również 100.000 zł na pożyczkę lotniczą, z której to 10.000 zł przekazano dla marynarki wojennej. Przystąpiono też do budowy umocnień mających uchronić przed niebezpieczeństwem niemieckim od zachodu i od południa. Najbardziej obawiano się ataku od strony ?zadcy przez Zwardoń, Milówkę, Węgierską Górkę do Żywca i Bielska, oraz z Orawy przez Przełęcz Glinne, Korbielów, Jeleśnię do Żywca i Suchej. Opracowano plan umocnień obronnych zamykających doliny rzek Soły w Węgierskiej Górce, Koszarawy i potoku Krzyżówka w Krzyżowej i Przyborowie. Zgodnie z planem miało powstać 16 bunkrów w rejonie Milówki i Węgierskiej Górki oraz 4 bunkrów na przedpolach Korbielowa i Krzyżowej. Pozwolenie na budowę nadeszło 24 marca 1939 roku. W kwietniu przybyła na Żywiecczyznę grupa wojsk inżynieryjno-saperskich pod dowództwem mjr. Sliwińskiego. Do wybuchu drugiej wojny nie udało się ukończyć budowy wszystkich schronów i umocnień. Do obrony gotowe były tylko 4 bunkry: "Wędrowiec", "Waligóra", "Wąwóz" i "Włóczęga" w Węgierskiej Górce. Rejon Żywiec – Rabka – Chabówka był już od końca marca obsadzony przez pięć elitarnych batalionów Korpusu Ochrony Pogranicza: „Snów I”, „Snów II”, „Berezwecz”, „ Wilejka”, i „Wołożyn”, zaś w kwietniu zorganizowano dwa bataliony Obrony Narodowej: „Zakopane” i „Żywiec”. Bataliony KOP i ON zostały ujęte w dwa pułki:


      1 pułk piechoty KOP w składzie: I batalion KOP „Snów I”, II batalion KOP „ Snów II”, batalion ON „Zakopane”.
   
      2 pułk piechoty KOP w składzie: I batalion KOP „Berezwecz”, II batalion KOP „Wilejka”, III batalion KOP „ Wołożyn”, batalion ON „Żywiec”.

Z wymienionych pułków w połowie lipca utworzono 1 Brygadę Górską pod dow. płk. dypl. Janusza Gaładyka. Dla wzmocnienia brygada otrzymała; 3 dywizjon 65 pułku artylerii lekkiej w składzie trzech baterii (7,8,9), 151 i 152 baterie artylerii górskiej, 55 pluton artylerii pozycyjnej, 151 kompanię forteczną „Węgierska Górka”, 152 kompanię forteczną „Jeleśnia”, pluton forteczny „Krzyżowa” i zmotoryzowaną kompanię saperów. W sumie w skład 1 Brygady Górskiej weszło ok. 5500 żołnierzy, 12 haubic 100mm, 8 armat górskich 65 mm (francuskie starego typu) i 4 pozycyjne działa 76,2 mm (rosyjskie starego typu). Zadaniem brygady rozlokowanej na odcinku południowym beskidzko-podtatrzańskim, było osłona południowego odcinka armii „ Kraków” od strony Słowacji oraz rozpoznanie i opóźnianie ruchu nieprzyjaciela.


Załogi uzbrojenie poszczególnych schronów bojowych były następujące;

I fort „Waligóra” (artyleryjski) – d-ca por. Galocz i 14 żołnierzy, uzbrojenie; 2 działa 75 mm i 1 ckm, - zach. brzeg Soły

II fort „Włóczęga” – d-ca ppor. Marian Małkowski i 16 żołnierzy, uzbrojenie; 1 działko ppanc., 3 ckm i 1 rkm, zach. brzeg Soły

III fort „Wędrowiec” (fort d-cy kompanii) – d-ca kpt. Tadeusz Semik i 18 żołnierzy, uzbrojenie: 1 działko ppanc., 3 ckm i 1 rkm, wsch. brzeg Soły

IV fort „ Wąwóz” – d-ca ppor. rez Antoni Chludziński z Obrony Narodowej I 17 żołnierzy, uzbrojenie; 1 działko ppanc., 10 ckm i 3 rkam, wsch. brzeg Soły.

  Z pomocą wojsku przyszli harcerze. To oni stali się łącznikami między fortami i stanowiskami obrony. Dziewczęta były szkolone w pracy na łącznicach telefonicznych oraz w udzielaniu pierwszej pomocy. Część harcerek przydzielona została do pracy w kuchniach polowych. Organizowano szereg kursów dla ludności cywilnej z zakresu przysposobienia obronnego.

  W rejonie Żywiecczyzny niemieckie prowokacje rozpoczęły się na przełomie lipca i sierpnia. Odziały niemieckie zostały skoncentrowane w lasach przygranicznych. Kapitan Chrzanowski zapisał „Naocznie stwierdziłem na stacji kolejowej Węgierska Górka ślady uszkodzeń lokomotywy i wagonu służbowego przez pociski z broni ręcznej i maszynowej”. Niemieckie prowokacje powtarzały się systematycznie. Dnia 29 sierpnia 1939 roku oddziały niemieckie, które sprytnie obok stanowisk polskiej obrony przeprowadził Gustaw Pustelnik - ówczesny kierownik schroniska na Hali Lipowskiej, znalazły się w Milówce. Kapral Klein, dowodzący stanowiskiem karabinów maszynowych, otworzył ogień. W wyniku starcia padło wielu, Niemców jak relacjonował to później st. strz Czesław Bykowski - naoczny świadek


  1 września wybuchła wojna. Najsilniejsze uderzenie nastąpiło na Żywiecczyźnie w okolicach Zwardonia. Żołnierze Straży Granicznej kpt. Gruchały, pluton ON „ Milówka” i ON „ Rajcza” podjęły walkę. Wobec świetnie przygotowanej 7 Dywizji Piechoty nie miały one najmniejszych szans. Niemcy skierowali swój atak w kierunku Milówki. Wojsko polskie stawiło tu opór Niemcom, wycofując się ze swych pozycji popołudniem 2 września. Kolejnym punktem oporu stał się forty w Węgierskiej Górce. O godzinie 8.30 3 września po silnym bombardowaniu poddał się fort „ Włóczęga”. Drugi z fortów „Wędrowiec” pod dowództwem kpt. Tadeusza Semika bronił się do godziny 17. Zdobycie rejonu umocnień w Węgierskiej Górce przypłacili Niemcy dużymi stratami. Straty niemieckie wyniosły 200 zabitych i 300 rannych. Straty strony polskiej były równie duże. Wojsko polskie zgodnie z rozkazem dowództwa zaczęło wycofywać się z tego regionu. Do ostatnich potyczek doszło w okolicach wsi Lipowa i Moszczanica.



Komentarze
token
Dodaj komentarz
2.
03.04.2009 15:00:47 (1 rok temu)
sultanek (IP: 83.29.65.***)
To historia jak wyżej napisane Żywiecczyzny. Milówki z braku środków na razie wlecze się. Jeżeli jesteś rzeczywiście Borowa to Cie pozdrawiam serdecznie z Milówki.
1.
01.04.2009 16:35:55 (1 rok temu)
Borowa (IP: 82.11.38.***)
Braki w tej historii. Milówka miała prawa Miejskie przed Wojną

Odwiedzin : 235872
Gości online : 5
CMS Alpha v1.05 2009
Autor silnika portalu : Krzysztof Michniowski Zgłoś błąd